wierzyć w kogoś zamiast się martwić

13416778

Zamartwianie się to modlitwa o to, czego nie chcesz – powiedziała kiedyś psycholog Doreen Virtue. Racja! Dlatego zamiast martwić się o bliskich, kochajmy ich i zacznijmy w nich wierzyć
Ciągłe martwienie się na zapas dla części osób jest czynnością nawykową, niepostrzeżenie zaburzającą poczucie szczęścia i racjonalnego myślenia. Nadmiernie zamartwiający się ludzie dźwigają niepotrzebny ciężar, którym często obarczają bliskich, podczas gdy ich szczęście znajduje się na wyciągnięcie ręki. To częsta przypadłość nadopiekuńczych matek, wciąż obmyślających, co może zagrozić ich dziecku, jego zdrowiu czy szkolnym sukcesom…
A oczekiwania, jakie żywimy w stosunku do ważnych dla nas osób, mają ogromny wpływ na osiągane przez nie efekty w wybranej dziedzinie.
Eksperyment:

Najlepszym na to dowodem jest eksperyment Roberta Rosenthala i Lenore Jacobson z 1968 roku. Zaryzykowali tezę: nastawienie pedagogów do dzieci wpływa na ich wyniki w szkole. Podali nauczycielom nieprawdziwą informację na temat osiągnięć w nauce pięciorga dzieci w każdej klasie. Powiedzieli, że uczniowie zostali poddani specjalistycznym badaniom, z których wynika, że w ciągu najbliższego roku osiągną ogromne postępy w nauce. Dzieci, od których nauczyciele oczekiwali szybkiego rozwoju, rzeczywiście rozkwitły. Naukowcy zjawisko to nazwali samospełniającą się przepowiednią. Działa wszędzie tam, gdzie ludzie polegają na oczekiwaniach formułowanych przez innych lub przez samych siebie.
Teoria ta w zaskakujący sposób pokrywa się ze współczesną nauką i obserwacją psychologów. Myśli mają swoją energię i chociaż ograniczone zmysły nie do końca pozwalają to zobaczyć i zrozumieć, to zachęcam, abyśmy otworzyli się na tę wiedzę i zaczęli ją świadomie wykorzystywać. Nie mamy pełnego wpływu na wydarzenia zewnętrzne, będące naszym udziałem, mamy jednak wpływ na to, co sami tworzymy w umysłach.
Ćwiczenie: tylko 14 dni!

Moim klientkom często polecam, aby na jeden miesiąc przestały martwić się: o dzieci lub rodziców. Proszę, aby skupiły się na swoich mocnych stronach, uwierzyły w swoją wewnętrzną siłę. W trakcie ćwiczenia konieczne jest skoncentrowanie się na pozytywnych rozwiązaniach.

Podaję przykład:

jeśli twoje dziecko jest nieśmiałe i odrzucane przez kolegów, należy wyobrazić sobie stan idealny, np. stworzyć obrazy szczęśliwego syna, otoczonego życzliwymi przyjaciółmi. Emocje będą służyć pomocą, a kiedy wejdziemy w stan wzorcowy, będziemy czuli się rozluźnieni i zrelaksowani. W tym czasie należy zminimalizować zamartwianie się, a często sama świadomość, że wystarczy tylko 14 dni bez zmartwień, bardzo pomaga.
Jak już wspomniałam, martwienie się jest nawykowym sposobem myślenia. Zmiana nawyku wymaga dużej pracy i wytrwałości, ale jest możliwa. Jeśli spojrzymy na myślenie jak na zespół zachowań wewnętrznych, które możemy obserwować, wówczas łatwiej wyłapać negatywne przyzwyczajenia i wybrać nowe, bardziej wspierające. Zabrzmi to mało realnie, jednak eksperymentowanie nic nie kosztuje. Dlatego zachęcam wszystkich do podejmowania codziennych prób, bowiem kiedy doświadczymy ich siły, życie zacznie nabierać zupełnie nowego wymiaru. Dodam, że wyniki podobnych eksperymentów są zdumiewające. W większości przypadków ludzie, w których zaczęliśmy wierzyć, wzmacniani pozytywną energią, poprawiają znacznie jakość swojego życia. A my, przestając się o nich martwić, pozbywamy się balastu ze swojego życia. I wszyscy są bardziej szczęśliwi!
Warto mieć świadomość, że nie może zaistnieć sytuacja, której wcześniej umysł nie doświadczył, dlatego to, czemu oddajemy najwięcej energii i na czym się koncentrujemy, zaistnieje prędzej czy później w jakiejś formie w rzeczywistości. Bliskich widzimy także przez pryzmat naszych przekonań. Jeśli matka ma małą wiarę w siebie, przez ten filtr będzie również postrzegała swoje dziecko, do momentu aż w sposób świadomy nie zmieni przekonań na swój temat. Każdy człowiek w myślach komentuje swoje działania, wygląd, reakcje. Komentujemy też otaczający świat. Jedno z naszych nawykowych przyzwyczajeń polega na nieustającym krytykowaniu siebie. By ten proces zmienić, warto świadomie przyglądać się swoim myślom i osądom, zamieniając czarnowidztwo i myśli krytyczne na mowę wspierającą i przyjacielską.
Na koniec podzielę się moim osobistym doświadczeniem. Otóż najcenniejszy dar, jaki dostałam od moich rodziców, to wiara we mnie, pomimo wszelkich przeciwności losu. Zachęcam do sprezentowania podobnego upominku również swoim bliskim. Pamiętajmy przy tym, że nie można jednocześnie się o kogoś martwić i w niego wierzyć.

Book your tickets