Wybieram Dobre Myśli

images

Kampania „Wybieram dobre myśli” daje przepis na odpowiedzialne pozytywne myślenie. Na czym ono polega, mówi Dorota Hołówka, coach i założycielka Stowarzyszenia Nowej Psychologii.

– Kampania „Wybieram dobre myśli” zaskakuje, bo przestrzega przed modą na pozytywne myślenie rodem z amerykańskich poradników typu „10 kroków do szczęścia”, „Jak odnieść sukces” itp. Dlaczego? Keep smiling już nie działa?

– Pozytywne myślenie jest nadal trendy, ale tylko takie, które odrzuca wszystko, co negatywne. A nie do końca o to chodzi. Życie przynosi nam różne zdarzenia, również złe, smutne, więc może – zamiast ich unikać – szukajmy zrozumienia, a kiedy zrozumiemy, to także zaakceptujemy. To, co pozornie dla nas złe, w rzeczywistości ma swój głębszy sens.

My, organizatorzy kampanii ze Stowarzyszenia Nowej Psychologii, nie kwestionujemy wspomnianych książek, bo one niosą dużo nadziei, ale często nie dają trwałych efektów. Nasze rozumienie pozytywnego myślenia jest trochę inne. Różnica polega na tym, że nie unikamy negatywnych myśli, nie zakładamy, że niedobre zdarzenia nie zaistnieją, bo nie da się żyć tak, żeby ich nie było. Kluczem do tego, by budować coś pozytywnego, jest właśnie komunikowanie się z negatywnymi emocjami. Warto nauczyć się stawać twarzą w twarz z naszym lękiem, odnajdować w nim nauczyciela, bo tylko wtedy traci swój charakter, a my odzyskujemy radość życia. Kiedy się tego nauczymy, zadziałają wszystkie rady z książek o pozytywnym nastawieniu.

– Skąd pomysł na kampanię promującą odpowiedzialne myślenie pozytywne?

– Z obserwacji tego, co się dzieje, z bezrefleksyjnego rozpowszechniania idei keep smiling i prawa przyciągania. To prawo mówi, że wszystko, na czym się koncentrujemy i w co uwierzymy, spełni nam się w życiu. Podpisuję się pod tym, ale jednocześnie mam świadomość, że samo skupienie się na myśleniu o dobrym nie wystarcza, żeby to dobre się wydarzyło. Prawo przyciągania nie bierze po uwagę tego, co pozostało w naszym życiu niezałatwione. Jeśli pominiemy to, co było trudne, co nas uwiera – sukcesu nie będzie. Jeśli szukamy np. idealnego partnera, a nie zamkniemy nieudanych związków, to zadawnione i niezabliźnione sprawy zaważą na stworzeniu przyszłego. Mówimy, że w coś wierzymy, ale tak naprawdę tę wiarę uniemożliwia nam pewna niedobra jakość, która wciąż gdzieś w nas tkwi i powraca. Dopiero kiedy zagoimy stare rany, zadziała prawo przyciągania.

– Dobre myśli, to znaczy jakie? Czym one są?

– Pod pojęciem „dobre myśli” rozumiem pewien stan emocjonalny, taki, w którym czujemy spokój i harmonię, w którym łatwiej realizuje się założone cele. Dobre myśli można zdefiniować także jako pewien wewnętrzny dialog, który motywuje do tego, by było dobrze – nam ze sobą i innym z nami też. Mogą być po prostu pozytywnym sposobem interpretacji życia. Polega on na tym, że kiedy wydarzy się w życiu coś złego, staramy się popatrzeć na to pozytywnie. Ale nie odcinamy się od tego, co negatywne, bo zło powróci jak bumerang. Zamiast tego przyglądamy się niedobremu wydarzeniu, by wiedzieć, jaką niesie informację.

Emocje, nawet takie jak żal, gniew, coś mówią – podpowiadają: „zmień kierunek”. Jeśli tego nie zrobisz, jak znajdziesz myśli, które motywują do działania?

– Co jeśli lęk w nas jest tak ogromny, że paraliżuje i nie jesteśmy w stanie podjąć żadnych działań?

– Zatrzymać się. To jest pierwsza recepta. Zatrzymać się, czyli tak, jakby zrobić zdjęcie. Coś się stało – i teraz boimy się wyjść z domu, zamykamy się w sobie, izolujemy od innych – wszystko to strategie unikania lęku. Jeśli spojrzymy na sytuację głębiej, przemyślimy ją, to jesteśmy w stanie przełamać się i pokonać strach. Jest szansa, że zobaczymy pewien obraz, jakiś komunikat z przeszłości, np. obraz nas samych z dzieciństwa. On zawsze chce nam powiedzieć coś dobrego.

Oczywiście, w stanie głębokiego smutku widzimy wszystko w czarnych barwach, więc możemy nie uwierzyć w to dobre, stwierdzić, że nie ma tam żadnej informacji. I mamy do tego prawo. Odpowiedź sama przyjdzie i uwolni energię, właśnie kiedy się zatrzymamy, zanalizujemy sytuację, i spojrzymy na siebie z boku, tak jakbyśmy oglądali film ze sobą w roli głównej. Przykładem zatrzymania może być zwykła, relaksująca kąpiel z aromatycznymi olejkami.

– A gdybyśmy nie odczuwali negatywnych uczuć, takich jak żal, gniew czy złość?

– To prawie niemożliwe. Nasz umysł tworzy strategie unikania kontaktu z bólem, co wzmaga cierpienie. Podam przykład: kiedyś przyszła do mnie kobieta, która za strategię unikania lęku przyjęła wieczne imprezowanie, bez chwili refleksji. Zaproponowałam jej, by przeciwnie – przestała uciekać, a spróbowała bać się jeszcze bardziej. W momencie, kiedy pozwoliła sobie na strach – zaczął się zmniejszać. Potem w jej głowie pojawił się obraz. Obraz starej kobiety, brudnej i rozczochranej, który dał się wyjaśnić. Kojarzył jej się z babcią, która miała bardzo silne zaburzenia osobowości. Zadałam pytanie: „Czego może chcieć babcia od ciebie? Zainteresowania, opieki…?”.

Kiedy kobieta wyobraziła sobie, że zajmuje się z troską babcią, wszystko odeszło. Jest to dowód na to, że po konfrontacji z lękiem, on znika. Do tego będę namawiała także na warsztatach, które proponujemy w ramach kampanii – żeby odkryć i zaobserwować swoją strategię unikania lęku. Każdy ją ma: śmiech, medytacja, złość – to wszystko mogą być strategie. Skierujmy świadomość na to, jak uciekamy przed strachem. Nie bójmy się bać – to jest główne przesłanie naszej kampanii. Gdy to odkryjemy, pójdziemy do przodu jak burza – w zgodzie ze sobą. Bo jeśli sami dobrze czujemy się ze sobą, to inni też czują się dobrze z nami. Wówczas przyciągamy dobrych ludzi i kreujemy wokół siebie piękny świat. Najważniejsze jest odnalezienie tego schematu, który przeszkadza myśleć pozytywnie. I przerwanie go.

– I w tym pomogą warsztaty?

– Jeśli jest w nas potrzeba zmiany, to jak najbardziej – bo żeby cokolwiek zmienić, musimy wyrazić taką wolę. Nasza akcja jest skierowana do wszystkich, którzy potrzebują nowej jakości w swoim życiu. Uczymy, jak krok po kroku zmienić myślenie, zobaczyć, jak działa nasz umysł.

W ciągu 1,5-godzinnego bloku, który poprowadzi Ada Stolarczyk, będziemy także uczyć, jak odnajdywać lęk w swoim ciele i jak sobie z nim radzić. Do współpracy zaprosiliśmy psychologów i psychoterapeutów. Kampania będzie też prowadzona w internecie, w tym na Facebooku. W przyszłości na portalach chcemy stworzyć grupy ludzi, którzy odkryli swoje strategie na unikanie lęku. Osoba, która weźmie udział w takich spotkaniach, może nauczyć się, jak np. włącza się mechanizm obronny, jakie emocje mogą być początkiem zmiany, czym jest dojście do własnego lęku i bólu. Nie bójmy się tam zajrzeć. Zapewniam, że szybko przekonamy się, że tam naprawdę nic nie ma.

Na temat kampanii więcej:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,10232840,Nie_smiejmy_sie_na_sile.html

http://zwierciadlo.pl/psychologia/zrozumiec-siebie/spotkanie-z-lekiem

Book your tickets